wtorek, 1 lipca 2014

Dwa Rose

Po paru minutach zjawiła się Lily. Była całkowicie zalana. Co się z nią ostatnio działo?
-Co się stało Ro??- zaśmiała się i oparła o kafelki. Już nawet nie umiała ustać!
-Zawiozę cię do domu! Ile ty wypiłaś?- zaczęłam krzyczeć a ona tylko obojętnie wzruszyła ramionami.
-Wyluzuj się! Ostatnio jesteś strasznie sztywna.
-Ja mam przynajmniej cel w życiu w porównaniu do ciebie.- prychnęłam i odwróciłam się napięcie.
-Nadal chcesz zostać primabaleriną?.- zaśmiała się a ja wróciłam z powrotem na imprezę. Czemu ona zawsze musi być taka nieodpowiedzialna? Gdy spojrzałam na środek ujrzałam wielką rzeź. Wszyscy się bili aż podskoczyłam słysząc czyiś oddech na mojej szyi.
-Musisz się wynosić!
-Nikt mi nie będzie rozkazywał! Nie jestem już małą dziewczynką!- wybuchnęłam i spojrzałam na wściekłe zielone oczy Harrego. W tej samej chwili chwycił mnie za ramię i wytachał z klubu.- To boli! Puszczaj mnie!- zaczęłam krzyczeć próbując się wyrwać jednak na marne. Za kogo on się uważa? Za wielkiego bohatera? Zaczęłam deptać go po nogach.
-Przestań! Ratuję ci życie a ty się tak odwdzięczasz?
-Nie prosiłam cię o nic!- po moich słowach zarzucił mnie sobie na ramię. Zaczęłam krzyczeć i walić pięściami w jego lodowate plecy.- Puścisz mnie!?
-Jak ładnie poprosisz dziewczynko.- zachichotał.
-Nie mów do mnie dziewczynko! Mam na imię Rose!- zaczerwieniłam się i westchnęłam zrezygnowana.- Proszę czy mógłbyś mnie puścić?
-Nie wiem zastanowię się.
-Puszczaj mnie!- w końcu uległ i puścił mnie na ziemię.- Debil.- szepnęłam. Jego ręka powędrowała do mojej torebki z której wyjął mój telefon.- Oddaj.- burknęłam i wystawiłam dłoń. Zaczął coś klikać a po chwili mój samsung leżał w torebce.
-Już cię lubię dziewczynko! Do zobaczenia.- chłopak puścił do mnie oko a ja popędziłam czym prędzej do domu.

Gdy się obudziłam musiałam się szybko przebrać i spakować. Dzisiaj są próby do przedstawienia baletowego. Muszę dostać główną rolę! Ubrałam to. Do torby zabrałam najlepsze body i pointy. Cholera! Nie zdążę! Zaczęłam przeklinać jednak się opanowałam i pobiegłam do auta którym odjechałam. Na miejscu byłam o dwunastej pięć. Na szczęście byłam dopiero trzecia w kolejce. Pobiegłam do szatni się ubrać i rozciągnąć. Nie mogę niczego spieprzyć. Mam nadzieję że moje wysiłki nie pójdą na marne i po raz setny zagram główną rolę. Moja nauczycielka sprowadziła do tego miejsca wszystkich wybitnych tancerzy aby mogli wybrać najlepszą osobę. Po paru minutach w końcu przyszła pora na mnie. Nigdy nie miałam tremy jednak dzisiaj jestem trochę zdenerwowana. Nie było jeszcze konkursu baletowego którego bym nie wygrała... Zaczęłam wirować po całym parkiecie. Zdawało mi się że jestem na prawdziwym przedstawieniu Romea i Juli. Znam wszystkie kroki od dzieciństwa. Pamiętam gdy mama mnie uczyła tańczyć. Moja matka uczyła w tej szkole w której teraz ja się uczę. Wszystko wyszło idealnie! Zostałam obdarowana gromkimi brawami po czym pobiegłam szczęśliwa na widownie. Mam nadzieję że nie będzie nikogo lepszego.  Gdy z uśmiechem na ustach spojrzałam za siebie aż znieruchomiałam. Siedział tam! Ubrany na czarno Harry przyglądał mi się z uśmiechem. Co on ode mnie chce? Wstałam napięcie z siedzenia i wyszłam do szatni i siedziałam tam aż do podania wyników. Gdy nastąpił werdykt aż oniemiałam z zachwytu. Pierwsze miejsce czyli zagram Julie! Spełniłam marzenie swoich rodziców. Inne dziewczyny patrzyły na mnie żałośnie jednak teraz to mnie nie obchodzi. Gdy zerknęłam na widownie ujrzałam jakąś niebiesko włosom dziewczynę w objęciach tego debila. A więc on ma dziewczynę? Ta dziewczyna była równe dobra z tego co widziałam jednak nie dorównuje mi.
-Rose byłaś niesamowita!- spojrzałam na Lily. Co ona tutaj robiła?
-Po co przyszłaś?
-Przyszłam cię przeprosić a poza tym nie opuściłam żadnego twojego przedstawienia...
-Też cię przepraszam. To miał być przyjemny wieczór a ja jak zwykle wszystko zepsułam.- przyjaciółka wzięła mnie za rękę i razem wyszłyśmy z tego miejsca. Od jutra zaczynają się próby które będą trwać tylko tydzień więc mam co robić. Gdy blondynka zaoferowała mi jakąś imprezę ja odmówiłam.
-Nie mogę od jutra zaczynamy próby trwające cały dzień.
-Rozumiem ale zaraz następnego dnia po przedstawieniu gdzieś idziemy?
-Pewnie!- krzyknęłam zafascynowana.

CZYTASZ --> KOMENTUJESZ --> MNIE MOTYWUJESZ!

4 komentarze: