-Co się stało Ro??- zaśmiała się i oparła o kafelki. Już nawet nie umiała ustać!
-Zawiozę cię do domu! Ile ty wypiłaś?- zaczęłam krzyczeć a ona tylko obojętnie wzruszyła ramionami.
-Wyluzuj się! Ostatnio jesteś strasznie sztywna.
-Ja mam przynajmniej cel w życiu w porównaniu do ciebie.- prychnęłam i odwróciłam się napięcie.
-Nadal chcesz zostać primabaleriną?.- zaśmiała się a ja wróciłam z powrotem na imprezę. Czemu ona zawsze musi być taka nieodpowiedzialna? Gdy spojrzałam na środek ujrzałam wielką rzeź. Wszyscy się bili aż podskoczyłam słysząc czyiś oddech na mojej szyi.
-Musisz się wynosić!
-Nikt mi nie będzie rozkazywał! Nie jestem już małą dziewczynką!- wybuchnęłam i spojrzałam na wściekłe zielone oczy Harrego. W tej samej chwili chwycił mnie za ramię i wytachał z klubu.- To boli! Puszczaj mnie!- zaczęłam krzyczeć próbując się wyrwać jednak na marne. Za kogo on się uważa? Za wielkiego bohatera? Zaczęłam deptać go po nogach.
-Przestań! Ratuję ci życie a ty się tak odwdzięczasz?
-Nie prosiłam cię o nic!- po moich słowach zarzucił mnie sobie na ramię. Zaczęłam krzyczeć i walić pięściami w jego lodowate plecy.- Puścisz mnie!?
-Jak ładnie poprosisz dziewczynko.- zachichotał.
-Nie mów do mnie dziewczynko! Mam na imię Rose!- zaczerwieniłam się i westchnęłam zrezygnowana.- Proszę czy mógłbyś mnie puścić?
-Nie wiem zastanowię się.
-Puszczaj mnie!- w końcu uległ i puścił mnie na ziemię.- Debil.- szepnęłam. Jego ręka powędrowała do mojej torebki z której wyjął mój telefon.- Oddaj.- burknęłam i wystawiłam dłoń. Zaczął coś klikać a po chwili mój samsung leżał w torebce.
-Już cię lubię dziewczynko! Do zobaczenia.- chłopak puścił do mnie oko a ja popędziłam czym prędzej do domu.
-Rose byłaś niesamowita!- spojrzałam na Lily. Co ona tutaj robiła?
-Po co przyszłaś?
-Przyszłam cię przeprosić a poza tym nie opuściłam żadnego twojego przedstawienia...
-Też cię przepraszam. To miał być przyjemny wieczór a ja jak zwykle wszystko zepsułam.- przyjaciółka wzięła mnie za rękę i razem wyszłyśmy z tego miejsca. Od jutra zaczynają się próby które będą trwać tylko tydzień więc mam co robić. Gdy blondynka zaoferowała mi jakąś imprezę ja odmówiłam.
-Nie mogę od jutra zaczynamy próby trwające cały dzień.
-Rozumiem ale zaraz następnego dnia po przedstawieniu gdzieś idziemy?
-Pewnie!- krzyknęłam zafascynowana.
CZYTASZ --> KOMENTUJESZ --> MNIE MOTYWUJESZ!
Jak dla Ryśki rozdział jest git!
OdpowiedzUsuńdla mnie również. :D
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga! Czekam na next!!!! <3
OdpowiedzUsuńBlog został zawieszony?
OdpowiedzUsuń